Autor: Dariusz Zygmunt
W śro 23. lipca 2003 14:44, Jakub Jewuła napisał:
...
Dwie ulice odemnie jest ponoc gosc, ktory skanuje Nikonem LS4000
w cenie 1zl/klatke bez wzgledu na rozdzielczosc.
Skanowac tak jak fotografowac moze kazdy - co zreszta widac po grupie -
skanujacych od cholery... skaner kupisz juz za 1500zl.
Dwie ulice odemnie jest ponoc gosc, ktory skanuje Nikonem LS4000
w cenie 1zl/klatke bez wzgledu na rozdzielczosc.
Skanowac tak jak fotografowac moze kazdy - co zreszta widac po grupie -
skanujacych od cholery... skaner kupisz juz za 1500zl.
Skaner co dwie ulice, cóż to za zagęszczenie, porównując z ilością aparatów
fotograficznych na tym samym obszarze :-)
To nie jest prawidłowo działający rynek! Wbrew temu co się niektórym
wydaje,
nie każdy wolny rynek jest rynkiem korzystnym dla konsumenta.
Ale oczywiscie, ze to jest prawidlowo dzialajacy rynek :)
wydaje,
nie każdy wolny rynek jest rynkiem korzystnym dla konsumenta.
Ale oczywiscie, ze to jest prawidlowo dzialajacy rynek :)
Działa prawidłowo w tym sensie, że chłonie pieniądze i daje fotografie,
nieprawidłowo pod tym względem, że przeciętna jakość zdjęć trafiających do
prasy jest żenująco niska.
90% zdjec sprzedanych na rynku to przyslowiowe gnioty,
ktore moze zrobic co drugi fotoamator. Te sprzedaja sie
po 5zl i to jest niezla cena ;) Nie wyobrazasz sobie chyba,
ze np. Tomaszewski sprzedaje zdjecia do NG po 5zl?
ktore moze zrobic co drugi fotoamator. Te sprzedaja sie
po 5zl i to jest niezla cena ;) Nie wyobrazasz sobie chyba,
ze np. Tomaszewski sprzedaje zdjecia do NG po 5zl?
O właśnie, zdjęcia Tomaszewskiego {trzymając się nazwisk które Ty w jakiś
sposób cenisz} oglądam okazjonalnie, a wokół gniot gniotem przygnieciony.
Czy można się potem dziwić, że nawet na grupie widuje się opinie co za
problem że na zdjęciu ślubnym rogi są niedoświetlone? Za to jak dobrze
oświetlony środek! ?
Ciekawe dlaczego?
To jest pytanie retoryczne?
Problem polega na tym, ze wiekszosci sfrustrowanych
zawodowcow wydawalo sie, ze zarobia kokosy pstrykajac
gnioty. Niestety nie ma tak dobrze. To samo zreszta dotyczy
kazdej dziedziny dzialalnosci zarobkowej.
zawodowcow wydawalo sie, ze zarobia kokosy pstrykajac
gnioty. Niestety nie ma tak dobrze. To samo zreszta dotyczy
kazdej dziedziny dzialalnosci zarobkowej.
Masz 100% racji, absolutnie nie chodzi o to, żeby rynek przejęła grupa
gniotorobów zawodowych zamiast gniotorobów amatorów.
W kazdym fachu gdy jest konkurencja masz dwa wyjscia -
byc tanszym lub byc lepszym, w obu wypadkach znajdziesz
grono swoich Klientow i bedzie ok.
byc tanszym lub byc lepszym, w obu wypadkach znajdziesz
grono swoich Klientow i bedzie ok.
OK, to prawo obowiązuje tylko wtedy gdy masz jakąś szansę utrzymać się na
rynku do momentu aż ugruntuje się Twoja pozycja i znajdziesz niszę która
pozwoli Ci rozwinąć skrzydła lub definitywnie stwierdzisz że to nie dla
Ciebie. Jeśli rynek zalany jest tanimi gniotami to niewiele jest dróg dla
młodych ambitnych, albo trzeba mieć pieniądze na kosztowne hobby, vide
Gudzowaty lub bodajże młody Kydryński, albo ... no właśnie, wskaż inną
drogę? praca dla prasy za 5zł od sprzedanej odbitki? I to na drugim
etacie, bo z pierwszego trzeba zarobić na życie oraz na dziesiątki lub
setki zdjęć których nikt nie kupił?
Odwrotnie tez mozna - mozna robic lepiej i taniej, tylko
na dluzsza mete, po co? :)
na dluzsza mete, po co? :)
Przecież trzeba mieć jakieś hobby :-)
Z pozdrowieniami
Dariusz Zygmunt